Łgarska Noc Świętojańska, czyli tajne obrady, tajemniczy pociąg i komary większe od smoków
19 czerwca punktualnie o godz. 18.00 odbyły się ściśle tajne, supertajne, a momentami nawet nieco podejrzane obrady Dyskusyjnego Klubu Książki „ŁGARZ”. Tym razem postanowiliśmy opuścić bezpieczne mury biblioteki i przenieść się pod chmurkę, by zgodnie z wielowiekową (a przynajmniej kilkuletnią) tradycją świętować Łgarską Noc Świętojańską.
Już na samym początku uczestnicy musieli zmierzyć się z nie lada wyzwaniem. Każdy przebrał się za bohatera, przedmiot lub motyw z wybranej książki, a pozostali próbowali odgadnąć, o jaki tytuł chodzi. Powstały teorie tak śmiałe, że nie powstydziłby się ich sam Sherlock Holmes po trzech nieprzespanych nocach. Niektóre zagadki rozwiązano błyskawicznie, inne wymagały niemal śledztwa z udziałem ekspertów od literatury i wyobraźni. Śmiechu było tyle, że do dziś nie wiemy, czy bardziej bolały nas brzuchy od śmiechu, czy policzki od ciągłego uśmiechania.
Oczywiście nie mogło zabraknąć rozmowy o naszej czerwcowej lekturze – „Tajemniczym pociągu” Can Xue. To książka, która skutecznie miesza w głowie, podsuwa więcej pytań niż odpowiedzi i sprawia, że człowiek zaczyna podejrzliwie patrzeć na każdy nadjeżdżający skład. Ostrzegamy więc wszystkich czytelników: tej książki lepiej nie czytać po zmroku, a jeśli już znajdziecie się na peronie i podjedzie jakiś tajemniczy pociąg... dwa razy sprawdźcie, czy na pewno chcecie do niego wsiąść. A jeśli lubicie odrobinę literackiego absurdu, klimaty rodem z Kafki i zagadki bez instrukcji obsługi – będziecie zachwyceni.
Jak na prawdziwe święto przystało, stoły uginały się od pyszności. Było jadło, był napitek, były rozmowy o książkach, o życiu, o wakacjach i o wszystkim, o czym zwykle rozmawiają łgarze. Czas płynął tak szybko, że nawet zegarek postanowił się z nami nie spierać.
Niestety, każda bajka kiedyś się kończy. Naszą sielankę przerwały małe, skrzydlate stworzonka, które najwyraźniej również chciały dołączyć do klubu. Komary przybyły w liczbie tak imponującej, że przez chwilę byliśmy przekonani, iż ćwiczą przed rolą w kolejnej części filmu grozy. Ich atak był tak zmasowany, że piosenka „Lato z komarami” nagle zabrzmiała jak reportaż dokumentalny.
Na szczęście łgarze nie poddają się tak łatwo. Finałem wieczoru był tradycyjny Spływ Wianków o Północy, który – zgodnie z najlepszą łgarską tradycją – rozpoczął się… prawie o północy. Wianki popłynęły, życzenia zostały wypowiedziane, a tajemnice klubu... cóż, te pozostaną między nami.
Jedno jest pewne – jeśli ktoś usłyszy kiedyś opowieść o grupie ludzi, którzy w letni wieczór przebierali się za książki, dyskutowali o tajemniczym pociągu, uciekali przed komarami i z powagą godną wielkich odkrywców puszczali wianki na wodę, to niech wie, że nie była to legenda. To był po prostu kolejny, zupełnie zwyczajny wieczór z DKK „ŁGARZ”.
Ahoj! Do zobaczenia na następnych tajnych obradach… o ile wcześniej nie porwie nas jakiś tajemniczy pociąg.
P.S. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu ktoś będzie miał jakiekolwiek wątpliwości odsyłamy do „Słownika języka polskiego” – hasło: łgarz. Możemy tylko podpowiedzieć, że zawarte tam informacje, to szczera prawda.
Naczelny Łgarz
Anna Kopyra